Bezpośrednie malowanie akrylem - Misie.

. piątek, 23 kwietnia 2010
  • Agregar a Technorati
  • Agregar a Del.icio.us
  • Agregar a DiggIt!
  • Agregar a Yahoo!
  • Agregar a Google
  • Agregar a Meneame
  • Agregar a Furl
  • Agregar a Reddit
  • Agregar a Magnolia
  • Agregar a Blinklist
  • Agregar a Blogmarks

Ćwiczenie rysunku farbami. Plan był taki, by skupić się na proporcjach, walorach i krawędziach, pomijając przy tym dobór koloru. Niestety stare nawyki wzięły górę i niewiele wyszło tak jak chciałem. Widocznie będę musiał sobie nalepić kartkę na malowane obiekty z informacjami by mrużyć oczy i zwracać uwagę na walory i przejścia między nimi...

Pierwsze podejście z tytanową bielą, 390 ultramarynowym niebieskim i 278  sienną paloną (nie wiem jakim cudem, ale zamiast czystej sienny palonej i karmazynowej czerwieni dorwałem coś pomiędzy i muszę się z tym męczyć teraz mieszając ją z niebieskimi, żeby zabić odrobinę czerwień).



 Przy kolejnym podejściu już nie zbijałem czerwonego z sienny palonej i użyłem zamiast niej lamp black do ciemniejszych miejsc. Wyszło zbyt krwiste i brakuje jaśniejszych tonów. Szczególnie tej płachcie dobrze by zrobiło rozjaśnienie tła. Mogłem ściemnić misia, bo walorowo łączy się ze szmatami (w rzeczywistości był od nich minimalnie jaśniejszy). Mierzyłem też na oko darując sobie prawie całkowicie to mechaniczne.

2 komentarzy:

Magdalena pisze...

Podoba mi się ten cykl akrylowy, zwłaszcza kiedy dokładniej opisujesz technikę oraz napotykane problemy - pouczająca rzecz. Czekam na nowe wpisy w tę "deseń".

prrrszalony pisze...

Hmm. Magdaleno, ja już zapomniałem, że w ogóle coś takiego tutaj pisałem. Mam nieposkromienie ambiwalentny stosunek do tego bloga i sam nie wiem jak się za niego zabrać. I czy w ogóle :)
Standard.

Related Posts with Thumbnails